Zapraszam do zapoznania się z najnowszymi przygodami w wyprawie na Camino de Santiago!
Zachęcam też do zajrzenia do wpisów z peregrynacji w 2023 i 2024 roku 😊 Dla czytelników wersji na urządzenia mobilne – zakładki z wpisami z poszczególnych lat są w menu.
- Plan na 2025?Camino del Norte od Irun do Gijon… planować czas zacząć!
- Santiago de CompostelaDzisiejszy dzień rozpoczęliśmy jeszcze przed wschodem słońca. Śniadanie o 7:30, w drogę ruszyliśmy przed 8. Ciemnawo jeszcze było. Cisnęliśmy równo. Jedna dłuższa przerwa na odcinku 20 km pozwoliła nam zobaczyć napis Santiago de Compostela przed 13. A droga nie była z górki, lecz raz w górę a raz w dół. I tak dobiega końca przygoda…
- Ciężki przedostatni dzieńWięc było tak, że chłodziłem się wczoraj wieczorem tinto de verano. Potem drugim. Tak jak i współtowarzyszka tej tułaczki. Ale potem się okazało, że Ania nigdy nie piła sangrii. Więc zamówiliśmy. Tylko, że nie było na szklanki, lecz na dzbanki. Więc jak żona wypiła 1/3 szklaneczki i stwierdziła, że jej wystarczy, to by się nie…
- W oparach eukaliptusaDzisiaj za nami prawie 28km. Ponad 3 tys spalonych kilokalorii… trzeba było organizm schłodzić od zewnątrz Jak i od wewnątrz Droga nie była może najpiękniejsza, ale pierwszą jej połowę uatrakcyjniał nam Andrzej z Rybnika, który dzielił się z nami swoimi doświadczeniami z 40 camino jakie zrobił od 1997 roku. Dodatkowo raczył nas innymi anegdotkami jak…
- Jest cienszkoDziś dystans 24km za nami. Ale łącznie w nogach 28 km. Trzeba się było poszwendać jeszcze troche. Tłumy dalej na szlaku i będzie tylko gorzej. A dodatkowo dzisiaj czeka nas nocleg w albergue w pokoju 6 osobowym. A zdarza się, że niektórzy pielgrzymi chrapią niemiłosiernie. Więc noc znowu w słuchawkach. Warunki są znośne ale nie…
- Żegnajcie widoki, witajcie tłumyWędrujemy w turystycznym szczycie do Santiago de Compostela. Na drodze tłumy, praktycznie sami Hiszpanie. Widoki są takie sobie, trzeba się natrudzić by uchwycić ładny krajobraz i do tego bez innych pielgrzymów w kadrze. Ponieważ idziemy przez tereny wiejskie, to zapach kiszonki i obornika unosi się stale w powietrzu, za to można pooglądać jak się pasie…
- 110KMOstatnie półtora dnia to czas odpoczynku i chwili wytchnienia od wędrówki pieszej. W tym czasie zaprzyjaźnialiśmy się z tym oto cudem niemieckiej motoryzacj: WV T-Cross. Silnik 1.0 TSI. 110 KM. Na autostradzie szalał! Na górskich serpentynach trzeba bylo troszkę się pogimnastykować. To autko pozwoliło nam jednak przemierzyć 600 km z Logroño do Lugo, zahaczając o…
- 200km150km trasy już za nami. A w nogach 204km. Co oznacza, że krzątając się wieczorami po miasteczkach wydreptaliśmy ponad 50km. I w ten sposób dotarliśmy dzisiaj po zrobieniu 21 km do imprezowego miasteczka Logroño w regionie Rioja. I na razie dosyć! Na poniższym obrazku zaznaczyłem główne grupy bolących mięśni: A obszerny boczny tak jest spięty,…
- Drobne kradzieżeWiadomo, że kradzione nie tuczy, ale czy również przy kościele? Ale może zacznę od początku. Był piękny poranek, chłodny, niebo zaróżowione na horyzoncie a w powietrzu unosił się delikatny zapach ziół zmieszanych ze skoszonym zbożem. W takich okolicznościach wyszliśmy na szlak i ruszyliśmy w kierunku pierwszego większego przystanku na dzisiejszej drodze, czyli do miejscowości Los…
- Cudowny dzieńAleż potrzebowałem tak leniwego dnia. Siedzę wieczorkiem przy barze przy basenie w malutkiej miejscowości Luquin sącząc tinto de verano. Dzisiejszy pokonany dystans to 10km, więc praktycznie nic. Mięśnie odpoczywają schłodzone w basenie. Jedyne zmartwienie na jutrzejszą trasę to obtarcia i pęcherze na prawej stopie. Na myśli o założeniu butów organizm reaguje alergicznie. Ale może rano…
- Zapach mioduOj to był długi dzień. Nie byśmy wstali jakoś bladym świtem, bo spało się dziś tak dobrze, że dopiero troche po 7 sturlałem się z łóżka. Wyszliśmy koło 8:30, bo po prostu o tej godzinie zamykali już albergue. Po 100m sniadanko. A zaraz potem koło 9:15 w drogę. Dystans 22km z Puenta la Reina do…
- KryzysDopada nas kryzys. Może to kwestia niewyspania, bo Pampeluna to imprezowe miasto i współlokatorzy wrócili do albergue o 4 mocno woniący winem i nie byli najcichsi. Nie zabrakło też chrapaczy. A może to kwestia piekących podeszw stóp i palcy. A może zesztywniałych mięśni i bólu przy każdym kroku. A może ciągłe podejścia i zejścia. Mam…
- Każdy krok to ból…Po wczorajszych zmaganiach nie wiedziałem czy dam radę zejść z łóżka. Na szczęście się udało. Nawet nie było tragedii. Trochę gorzej ze schodzeniem po schodach na śniadanie, ale jakoś się też udało. Posileni tostadą z dżemem i zalani kawą wyruszyliśmy o 8 z Zubiri w stronę Pampeluny. Długi czas szliśmy w przyjemnym chłodzie i zachmurzonym…
- Nie wiem czy jutro się ruszęNie wiem czy jutro się ruszę. Dzisiejsza trasa liczyła 22km i mnie wykończyła. Już wczoraj było marnie, ale dziś mam wszystkie mięśnie spięte. Ledwo wstaję, chodzę zgięty i wystarczy, że szybciej się ruszę lub stanę jakoś dziwnie i już przeszywa mnie ból. Czuję pod palcami zgrubienia w napiętych mięśniach. Thai Balu Spa musiałoby się mną…
- 20km do RoncesvallesAle było cicho w nocy! A jakie mgły piękne! Wilgotność 120%. Spało się cudownie, tylko nie wiedzieć czemu obudziłem się o 3:50. Wtedy też stwierdziłem, że zarezerwowanie odrębnego pokoju to był strzał w dziesiątkę! Chrapanie z sąsiedniego pokoju próbowało przeniknąć nawet do naszego. „Śniadanie” wydawane było od 7:00 do 7:30. Było jasno powiedziane, ze o…
- Wędrówki dzień pierwszyOj leniwy to był poranek. Pobudka 7 rano, prysznic, pakowanie i równo o 9 wyjście na trasę. Nawet tak bardzo jeszcze nie padało, acz o 7 w ogóle nie padało… Po przejściu ponad 50 metrów rozbiliśmy pierwszy obóz. Dobrze posileni i zatankowani kawą ruszyliśmy dalej. No deszcz nie zelżał, a nawet na odwrót. Otulony peleryną…
- Pierwszy dzień zmagańPod górkę było już od wczoraj. Poszedłem spać o 23. Ale nie usnąłem. Ani do północy, ani do 1 ani do 2 więc o 2:30 zwlokłem się z łóżka. Wyjazd na lotnisko zaplanowaliśmy bowiem na 3:45. Co się nawet udało!!! I nawet śniadanie pyszne wciągnąłem 🌭, wiedząc, że przez 3 tygodnie będą głównie na słodko…
- Pakowanie, pakowanie pakowanieJuż jutro 6:05 wylot do Francji. Potem jak nic nie stanie na przeszkodzie, pociągiem do Saint Jean Pied de Port. W zeszłym roku nie było łatwo. Komunikacja miejska przestała funkcjonować, Francuzi świętowali, więc niestety nie jechałem pociągiem. Mam nadzieję, że tym razem się uda. W tym roku wybrałem miejscówkę na nocleg, gdzie nie muszę się…
- 16 dni do wylotuZostało już bardzo mało czasu na przygotowanie się do tułaczki z plecakiem po Hiszpanii. Czas wdrożyć plan treningowy! No i przygotować stronę z wpisami z wędrówki! Ale to właśnie nastąpiło! W tym roku nie będzie newslettera zaś strona przeszła pewne modyfikacje techniczne, chociaż pozostaną one raczej niezauważalne dla odbiorców. Pojawiły się podstrony z archiwum wpisów…


















